Ukochani Moi, nabożni słuchacze!

W modlitwie Wierzę w Boga mówimy
„Dla nas ludzi i dla naszego zbawienia stał się człowiekiem”.
Sobór i papież będą później często powtarzali: przyszedł, aby człowieka oddać człowiekowi, aby ustawić pierwotne skierowanie – człowieka na człowieka.

Abyśmy zrozumieli całe piękno człowieczeństwa i dostrzegli karykaturę, jaką z człowieczeństwa robimy.
Gdy zwłaszcza teraz, w poście, wchodzimy na Drogi Krzyżowe to tam idziemy drogą człowieka.

Drogą solidarności,
drogą miłosierdzia,
drogą pomocy,

… jak też wstydu,
… zdrady,
… opuszczenia,
… samotności.
Droga Krzyżowa to droga ludzkiego losu – czyli prowadząca do celu – przez śmierć do życia, do Boga, do zbawienia.

… Dlatego ma to być droga piękna człowieka, pięknego życia, życia z Bogiem. Czy tak jest?

Gdy byłem na nabożeństwie pokutnym kapłanów w Pelplinie, wszedłem do kaplicy Colegium Marianum, aby na nowo zapamiętać kolejne stacje Drogi Krzyżowej.

Współczesne, symboliczne, zachwyciły mnie już 20 lat temu.
Jak tam będziesz – idź, zobacz, pomedytuj.

Stacja „Chrystus z szat obnażony” – pokazana tak, jakby szata była rozdziera przez ludzi z prawej i lewej strony – tylko ramiona i dłonie widać.

… Tak pokazane, że to mogą być moje lub twoje ręce …

… Rozdzieranie – aby zawstydzić, poniżyć, wyśmiać – z bezlitosną twarzą oprawcy, z kpiną i pogardą.
Na przykładzie tego obrazu – dzisiaj Kochani – chcę mówić o wstydzie.
O tym uczuciu, które jest niemodne, słowa, na którego dźwięk okrywamy się fałszywym rumieńcem.

Bo jakże, my mamy się wstydzić?

Ludzie sukcesu na tym świecie, ludzie potęgi gospodarczej, kulturowej – wielcy Europejczycy?!

Pamiętam taką scenę ze swego grzesznego dzieciństwa, a miałem wtedy 5 lat, kiedy to wraz z moją kuzynką, bawiliśmy się u babci i dziadka na gospodarstwie w „domki”, w tzw. małżeństwo.

Jako, że nie mam rodzonej siostry, przyglądałem się jej czasami dość różnie. Pamiętam, że razu pewnego – a było to lato – stwierdziłem, że idziemy się opalać.

Wzięliśmy wszystko, co należało, zamiast kremu do opalania podebraliśmy naszej cioci jakieś tam mleczko i poszliśmy na łąkę. Wszystkie ceremonie się odbyły zgodnie z naszym mniemaniem, leżymy szczęśliwi, za górką, w oddali od domu.

I naraz – wrzask się rozległ.
Babcia wpadła na to, że jak jest cisza to znaczy, że „broimy”.
Ale była heca! Pamiętam, ile wtedy było mądrości wylanych.

Później dopiero zrozumiałem, że zrobiliśmy coś wstydliwego, co już w tym wieku nie wypadało.

Jaki to był wstyd.

Ja byłem zamknięty w pokoju na kilka godzin, moja kuzynka została przymuszona do obierania cebuli.
Pamiętam jej płacz, ale z powodu cebuli, bo więcej nic nie rozumiała, gdyż jest ode mnie młodsza.

Pamiętam te słowa: „powinieneś zapaść się ze wstydu!”.

O co tej mojej kochanej Babci chodziło?
Żałowałem, bo Ją bardzo kochałem.
Był wstyd i żal.
O co chodzi z tym wstydem?

W Genezis, kiedy człowiek zawinił, był nieposłuszny, zaczął się zakrywać. I to był znak, że będzie „zdrowiał”.

Kiedy człowiek zaczął wchodzić w krąg kulturowy, zaczął się ubierać. I po tylu tysiącach lat, co niektórzy dzisiaj poszaleli.
Dlatego teoretycy wstydu będą mówili, że wstyd jest poczuciem winy, względem człowieka i Boga.

Dla porównania, powiem ci o postawie, kiedy człowiek się nie wstydził. Pamiętasz Chama ze Starego Testamentu, co patrzył się na nagiego ojca i to jeszcze mu nie wystarczyło. Rozpowiadał dalej. Stąd wzięło się określenie bezwstydu.
Potem wydarzenia II wojny światowej. Spójrz na te tysiące, miliony ludzi prowadzonych nago, celowo, bo chodziło o podeptanie godności człowieka.
Ci ludzie ze zdjęć, filmów z obozów koncentracyjnych, wstydzą się, przy całej rezygnacji i przy świadomości tego, co nastąpi. Oni się po ludzku wstydzili.

I w kontekście sytuacji, w której są, ten ich wstyd jest znakiem człowieczeństwa, jest znakiem największego oporu przeciwko bestialstwu. Ten wstyd, który widzimy na tych strzępach filmów …

To jest manifestacja. Jakby mogła ona w jakikolwiek sposób zatrzymać to, co się wokół nich dzieje…

Skazańcy protestują wstydem, czy też postawą, w której zawarty jest wstyd, przeciwko barbarzyńskiej śmierci, przeciwko pogwałceniu najwyższej wartości, jaką jest życie.

Protestują przeciwko ZŁU!
Wstyd krzyczy przeciwko ZŁU, jakie się dzieje !!!

Pamiętaj, wstyd pojawia się wtedy, kiedy istnieje jakaś hierarchia wartości, kiedy obracamy się jeszcze w świecie, w którym istnieje podział na dobro i zło.

Tu już weszliśmy w pewne rozróżnienie.
Wstyd można podzielić na ten, co towarzyszy złym uczynkom i ten, który zawiera pewną delikatność, kiedy się wstydzimy, aby komuś wypomnieć pewną słabość – wstydzę się to powiedzieć.
W tych czasach bezwstydu poczucie winy połączone ze wstydem stoi na straży moralności.
Bez wstydu nie ma moralności!

Idź dzisiaj pod tę stację Drogi Krzyżowej zatytułowanej „Obnażenie z szat”. Popatrz na tę scenę, gdzie Chrystus ratuje twoją godność.

On na siebie wziął twoje słabości, nieprawości, nieczystości.
„Zgrzeszyliśmy, zbłądziliśmy, popełnialiśmy nieprawość i zbuntowaliśmy się (…). Wstyd na twarzach niech okrywa nas.”

Pomyśl w tym miejscu jak wielkim darem
Kościoła jest spowiedź.
Dzisiaj drugie kazanie pasyjne.
Tydzień temu staraliśmy się zrozumieć, jak bardzo Pan Bóg nas kocha i jak bardzo walczy o człowieka, o grzesznika, walczy do końca o naszą duszę.

Staraliśmy się zrozumieć, po co przyszliśmy do Jezusa …

Dzisiaj kolejny świadek Męki Pana Jezusa.
Kolejna osoba, która była obok Niego, gdy On szedł Krzyżową Drogą. Osoba, która cierpiała razem z Nim, która płakała, płakała, płakała nad swoimi grzechami, że to one doprowadziły do krzyża.

… Tak jak ja … tak ja …

… Ile razy ja już płakałem nad swoimi grzechami…

… I wciąż za mało …
Ona, jawnogrzesznica. Maria Magdalena.
Zobacz, ona jedna z pierwszych przygotowała Jezusa na śmierć. Ona – jedna z pierwszych została przez Jezusa przygotowana do właściwego przeżywania Jego odejścia. Zobacz, co Bóg robi z grzesznikiem.
Przygotowuje go do bycia z Nim na Krzyżowej Drodze.

Rozumiesz?
Zobacz, jak Bóg to robi i ucz się od Niego.

To jest ta postać, która ma pozostać tobie w pamięci w związku ze wstydem, do jakiej głębokiej przemiany prowadzi wstyd połączony z żalem.

Pamiętasz, jak ją inni zagonili przed Chrystusa? Jak nią pomiatali, jak oskarżali, jak chcieli ją ukamienować?

Co robi Chrystus?

On jej nie obraża.
On nie dyskutuje na temat jej winy.
On jej nie obnaża.
On dotyka jej sumienia – daje jej czas.

… Tym, którzy tam byli – wszystkim im – daje czas, aby coś zrozumieli – aby opadły emocje, złość, zacietrzewienie, złowrogość, zazdrość …
Pisze na piasku.

… A tak naprawdę orze, orze sumienie, rozoruje nam palcem miłosierdzia serce, podaje rękę i w milczeniu podnosi.

Teologowie wiodą interpretację, co Chrystus pisał.

Jedni twierdzą, że nakazy i zakazy, aby pokazać, jak przemija litera prawa wraz z podmuchem wiatru.
Inni, że pisał ludzkie grzechy i tak wszyscy zaczęli odchodzić.
… I zostali sami.

Zobacz, Chrystus nie unieważnił tego grzechu, on go nie odwołał. Nie babrał się w tym grzechu. On się nie rozwodzi, nie rozpamiętuje.

Chrystus nas uczy, aby się nie babrać w ludzkich czynach, w ludzkich słabościach – co my niejednokrotnie robimy. Brniemy w błocie ludzkich upadków, mieląc jęzorami. Kto ma „gacha”, kto chłopaka, kto pójdzie do piekła, kogo diabli wezmą. Jezus też nic nie mówi na temat praw i ustaw. Po prostu jest z człowiekiem i daje mu szansę.

A ilu z nas tu dzisiaj obecnych było już sędziami innych?

Osądzamy!
Skazujemy!
Karzemy!

… A kim tak naprawdę jesteśmy?
Bóg tego nie robi! Opamiętaj się człowieku!

Chrystus mówi Szymonowi: „Zobacz – ona grzeszyła, ale tak ukochała, że trzeba jej przebaczyć.”

Stworzył klimat przebaczenia …

… On jej nie potępia, On ją kocha i mówi: „Idź i nie grzesz więcej”.

Chrystus uczy kultury przebaczania …

„Szymonie! Widzisz tę kobietę? Wszedłem do twego domu, a nie podałeś mi wody do nóg; ona zaś łzami oblała mi stopy i swymi włosami je otarła. Nie dałeś mi pocałunku; a ona, odkąd wszedłem, nie przestaje całować nóg moich. Głowy nie namaściłeś mi oliwą; ona zaś olejkiem namaściła moje nogi. Dlatego powiadam ci: odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała.”
Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała.

… Ponieważ bardzo umiłowała!
… Ponieważ bardzo umiłowała!

… Ponieważ bardzo umiłowała!

O wstydzie z młodymi rozmawiałem w szkole. Pytałem, czy w domu uczą się, co to wstyd?

Czy życie kształtują według tego uczucia?
Czy szanują swoją godność?

Milczą przerażeni, nie rozumiejąc o czym ja mówię.

… Stał się nasz świat bez-wstydu – czyli bezwstydny.

Dlatego pamiętaj bracie i siostro!

Jeżeli chcesz być wrażliwy i zawstydzony, to masz być blisko Boga.
Jeżeli będziesz bezwzględny i bezwstydny, będziesz bliżej zwierzęcia.

Wybieraj! Ty sam jesteś kreatorem siebie!
Czas podsumować.
Ukochani Moi!
My też jesteśmy świadkami Męki Pańskiej. Ode mnie, od ciebie zależy, w którym miejscu i przy której stacji będziemy z Jezusem.

… A Drogą Krzyżową przez nasze życie idzie Chrystus przytulony do swojego krzyża. Do krzyża, który właśnie był wstydem, hańbą, narzędziem stracenia przestępcy, zbrodniarza, barbarzyńcy. On idzie przytulony do hańby, słabości człowieka.

On, jak ten Ojciec z otwartymi ramionami, wita syna marno-trawnego, zawstydzonego, bo wszystko stracił; ześwinił się i upadł.
Nie zrywa z niego szat, nie czyni wymówek, nie potępia, zakrywa rany, otula.
Pamiętaj, nie zrywaj szat z bliźnich, to jest ta scena Drogi Krzyżowej. Nie obnażaj innych!

Nie zrywaj szat z ran bliźnich, zakryj ich słabości,

Prośmy Boga, abyśmy zrozumieli, że jest coś, czego nigdy nie możemy stracić, w co nigdy nie możemy zwątpić – w Miłość.

… Bo to jest ta Miłość, która zbawia!

Amen!!!

Autor: ks dr Wojciech Korzeniak